blog- http://milosc-nie-wybiera.bloog.pl/m,2,r,2011,index.html
1. Wiadomość
Ciepłe promienie sierpniowego słońca połaskotały łagodnie policzek dziewczyny, można by rzec że wręcz kobiety. Zacisnęła powieki, gdyż nad nią krążyły zgubione przecinki, zniechęcając ją do wy budzenia sięCzyżby to "wy" odnosiło się do nas? Wypowiedziane ze zmrużonymi oczami oraz ociekającym chęcią zemsty tonem?
ze stanu jakim jest
Śpiączka? To by było ciekawe i niekanoniczne.
sen
Pfff...
i przywitania całego świata.
Carmen uchyliła lekko powieki ukazując głębie swoich pięknych oczu o kolorze ciemnej czekolady. Wstała powoli nucąc
Hmmm... Powolny jest np. Marsz Żałobny...
Ona powoli wstała, nie śpiewała.
A nuciła:
"Interpunkcja, interpunkcja
Nieznana mi jest jej funkcja
Czytelnicy, czytelnicy
Są z nich świetni domyślnicy
Oni wiedzą, oni wiedzą
Jakie rzeczy mi w głowie siedzą!"
piosenkę znaną tylko sobie i ruszyła do łazienki z zamiarem u porania się
Mam pewną teorię. Pisaneczka przedawkowała cukierki i teraz za często klika w spację...
z czynnościami porannej toallety.
"Toallety" to prawdopodobnie coś z francuska.
Pisaneczka po prostu zręcznie odciąga uwagę od tego co to słowo znaczy. Sprytne, nie powiem.
W łazience spojrzała na swoje odbicie w lustrze obok którego dostrzegła młodą i pełna życia dziewczynę o jasno brązowych włosach sięgającymi do połowy pleców.
Po czym skierowała wzrok na swoje odbicie i zemdlała.
Kończyła dzisiejszego dnia 15-naście lat
Piętnastoletnia kobieta. Dzisiejsze pokolenie tak szybko dorasta.
wiec ubrała się pośpiesznie i jak najszybciej mogła pobiegła na dół białego domu, gdzie znajdował się salon. Niestety pech chciał , aby solenizantka zahaczyła się o brzeg stopnia który miał zamiar przewróci boleśnie Carmen.
Perfidny ten stopień. Kwestię, jak mogła zahaczyć o stopień schodząc, pozostawiam otwartą.
Nie rozumiem o co ci chodzi. Ja rano potrafię się potykać o farbę na ścianach... Chociaż ja budzę się raczej jako zombie w fazie zaawansowanego rozkładu... Ale wracając do tematu. Avia, należy docenić pisaneczkę, że usiłuje wyrwać się z utartych schematów. Przeciętna Mary Sue nigdy nie potknęłaby się o stopień...
Chyba, że ten stopień byłby wysłannikiem Zua.
Zainspirowałaś mnie. Oto przed wami
Gdzie ci antagoniści prawdziwi tacy
Jak ten Voldi
Gdzie antagoniści z tamtych lat
Na blogaskach zatarł się ślad
Jednak ta zrobiła w powietrzu salto i bezszelestnie wylądowała na samym dole schodów.
Jak mogła zrobić salto spadając w dół też mi nie podchodzi. Ale co ja, przeciwniczka ćwiczeń i jakiejkolwiek aktywności fizycznej, mogę wiedzieć o robieniu salta?
Matka dziewczyny Megan widząc zaistniałą sytułacje
Ałuła...
Podejrzewam, że Megan to ta "młoda i pełna życia dziewczyna". Choć zastanawia mnie, co matka jej dziewczyny robi w domu naszej piętnastoletniej kobiety
Zastanawiające jest jeszcze bardziej, po kiego czorta stoi i gapi się na schody? Hałas raczej nie mógł ściągnąć jej uwagi, przecież solenizantka skacze "bezszelestnie"...
cichutko szepnęła mężowi Petrowi do ucha
Kolejny, który nie ma nic do roboty. Ciekawe kto to jest ta Petrowia swoją drogą... I co "matka dziewczyny Megan" robiła z jej mężem zanim Carmen elegancko zjawiła się w salonie. Coś czuję, że ten biały dom jest... hm... bardzo publicznym domem...
Albo to zjazd rodzinny z okazji urodzin.
-Coraz bardziej przeważają u niej twoje cechy to niedobrze musimy jej dziś powiedzieć ...-
Że kropki nie są pod ochroną i nie trzeba obdzierać z nich całego zdania, żeby można było użyć na końcu wielokropku Żalu i Przerażenia...
Po czym odeszła od męża
Tylko dlatego, że mają wygimnastykowaną córkę?! Rozwody we współczesnym świecie są z coraz bardziej błahych powodów...
Mówiłam, że to zjazd rodzinny. Mąż matki dziewczyny Megan stał spokojnie obok żony i dopiero teraz się ujawnił. i przywitała córkę idącą w ich w stronę :
Mają córkę?! Co na to dziewczyna Megan i Petrowia?!
-Słoneczko juz wstałaś jako solenizantka powinnaś dłużej pospac.
Słoneczko Juz? To jakaś planeta na orbicie takiej małej gwiazdy - Słoneczka?
Wszystkiego najlepszego -po czym matka dziewczyny Megan cmoknęła ją w policzek . -Dzięki, ale to nie jest powód do życzeń
Czy mi się wydaje, czy ona odpowiada sama sobie?
robie się coraz starsza już niedługo nie będzie mi wypadać robić tego ... -
Chyba pisaneczka szykuje dla nas coś specjalnego. Oto pozbawiła dwóch słów "ć". Już nie mogę się doczekać.
powiedziała Carmen po czym rzuciła się na niespodziewającego się niczego ojca.Po chwili w całym domu było słychach
Kolejne zaginione "ć"... Napięcie rośnie. Czytelnik zaczyna czuć tę atmosferę grozy zwłaszcza, że tajemniczy porywacz umieścił na jej miejsce dla niepoznaki aktora "ch". Może jest w to zamieszana spacja, która dziwnym trafem także zniknęła..? To nie przypadek.
donośny śmiech.-Córciu na to nigdy nie będziesz za stara - powiedział z uśmiechem lekko zaczerwieniony od śmiechu ojciec dziewczyny .
Może nie od śmiechu tylko od przyduszenia.
Albo z zażenowania, że ją to bawi.
-Dobrze w takim razie czas, abyście powiedzieli co tak chcieliście przede mną ukryć- powiedziała Carmi przy tym szeroko się uśmiechając ukazując rządek równych zębów.
Tu powinna się pojawić reklama gabinetu ortodontycznego, z hasłem "uśmiech jak u Mary Sue".
Swoją drogą, informacja o zębach musi być kluczowa dla całego opowiadania.
UWAGA! Tym razem ofiarą napadu zostało "i" zatrudnione na bardzo ważnym stanowisku spójnika między dwoma równoważnikami zdań. Od teraz nikt, ale to nikt nie jest bezpieczny.
Po tych słowach rodzicom nagle zrzędy miny,
Miny-zrzędy? Serio? Zaraz będą bomby-smutasy i karabiny-sceptycy...
a rodzicielce dziewczyny oczy zaczęły napełniać się łzami, ale nie pozwoliła im opuścić oczu.
Tajemnicza matka Carmen się ujawniła. ale co się stało z matką dziewczyny Megan?
Czyżby to był jakiś spisek? Albo fala mordów rytualnych dla Wielkiego Ć? Czy może nieludzkie eksperymenty kosmitów? Do zwyczajowych "ć" dołączyła matka dziewczyny Megan!
Carmen niewiedzą co się stało
Carmen w tym kontekście rozumiemy jako zbiorowość komórek o zróżnicowanych rolach społecznych, z tego powodu mówimy o "nich".
spytała o to rodziców nie otrzymała jednak ona odpowiedzi dopiero po chwili odezwał się jej ojciec pokazując, aby narpiew usiadła
Kolejna bohaterka - Narpiew. Brzmi jak nazwa ryby.
Albo imię krasnoluda.
kiedy zrobiła to ona jak zarówno ona jak i pani domu przytulając delikatnie córek
W tym momencie analizatorki zaczęły pisać list otwarty do uczących w podstawówkach polonistów.
W którym zawarły delikatnego sugestia, aby pierwszym kwestiem jaki poruszą była zakaza odmianu rzeczowniki przez rodzaje.
-Twoje 16-nasze urodziny to wielkie szczęście dla ciebie jak i zarówno nieszczęście dla nas - powiedział lekko zachrypniętym głosem ojciec dziewczyny która z wielką uwagą wsłuchiwała się w słowa ojca pochwili
Pogubiłam się. Dlaczego ona nie słucha swojego ojca, tylko wielką uwagę skupia na słowach ojca Pochwili? *drapie się w głowę*
kontynłował:
Spokojnie, spokojnie. To na pewno tylko pomyłka, ot niegroźny omsknięcie się palców podczas pisania. Każdemu może się zdarzyć. Trzeba być wyrozumiałym, prawda?
-Nieważne co ci powiem mam skrytą nadzieje, że nie znienawidzisz nas za to, że nie powiedzieliśmy ci wcześniej niestety taka jest zasada, że nas znienawidziesz, zabijesz i pogrzebiesz chyłkiem pod żywopłotem.-Nigdy nie mogłabym was znienawidziec, a miejsce pod żywopłotem jest już zajęte przez matkę dziewczyny Megan. - udała odpowiedzi dziewczyna, próbując przypomnieć sobie, gdzie zapodziała tę łopatę
Mogłyśmy wpaść na to wcześniej! Carmen od początku dziwnie się zachowywała. Te niejasności z wiekiem i przyduszanie męża Petrowi... Ale "udawanie odpowiedzi" jednoznacznie wskazuje na nią!
To psychopatka mordująca niewinne "ć" i CAŁYCH bohaterów!
-Mamy taką nadzieje - tym razem odezwała się matka dziewczyny - Wiec każdy taki jak ty w swoje 16-nasze urodziny dowiaduje się o sowiej przyszłości,
Wiedziałam! (patrz. pierwszy gif)
Ehu! Ehu! Drodzy rodziciele bohaterki o głębokich ciemnoczekoladowych oczach! Wasze wysportowane dziecko ma dopiero 15!
pochodzeniu, nowej szkole - tu przerwała i poprosiła, aby kontynłował
Tylko. Nie. To. Błagam. Nie mówcie, że to nieznajomość pisowni "kontynuował" pisaneczki. To po prostu kolejna pomyłka. W tym samym słowie. W tym samym miejscu. Ta sama litera. To przypadek. Tak.
Zdecydowanie. Przypadkowa, mała pomyłka.
Kontynłujmy czytanie.
jej mąż -Nie jesteś taka jaka sadzisz. Jesteś niezwykła , jesteś nieśmiertelna wiesz o co mi chodzi?
Chodzi o to, że jeszcze nie zabiła się przez stopień? To szczęście (lub pech- kto się przewraca schodząc w dół?), a nie nieśmiertelność.
A ta Sadzisz to kto? Jakaś kuzynka, która jest zwykła i śmiertelna?
- Carmi odchrząknęła i chciała się zaśmiać ale ojciec widząc wyraz jej twarzy od razu powiedział--Jeśli myślisz że to żart to wcale tak nie jest zapewne czytałaś o wampirach to nie fikcja jesteś jedną z nich z nas
Jedną z nas. Wierzących w wampiry. Wysyłamy cię na kurs przygotowawczy "Jak znaleźć wampira i poświęcić swoje życie w celu ratowania rasy krwiopijców".
-powiedział pokazując na siebie i kobietę obok-To właśnie dlatego masz tak niezwykłe umiejętności jesteś niesamowicie szybka i zwinna, potykasz się o stopnie i robisz salta w dół, a twoje oczy czasami robią się czerwone jak ogień w dzień swoich 16-naszych urodzin każdy się o tym dowiaduje przykro mi-ostatnie słowa wypowiedział już szeptem.
Jak dla mnie to bardziej "jednym tchem".
Mówił jednym tchem, więc pod koniec wypowiedzi zabrakło mu sił i powietrza na głośne mówienie.
Nawet nie zauważył jak z oczu jego córki spływają kryształowe łzy...
Dwie bliźniacze, kryształowo czyste łzy, tak samotne w tym nierozumiejącym rozgrywającego się dramatu świecie.
Ja rozumiem, że Pohaterka musi przeżyć jakąś tragedię. Rozumiem, że opko nie może się obejść bez samotnych łez. Rozumiem nawet to, że ojciec jest w ostatnim zdaniu nagle stał się nieczułym tyranem. Ale nijak nie mogę zrozumieć dlaczego ona ryczy. Nijak.
2.Wyjazd
-Powiedcie, że to tylko głupi żart - dziewczyna nie mogła się pogodzic ze słowami ojca
- Life is brutal, kochana. Jesteś nieśmiertelnym, zwinnym, idealnie pięknym wampirem. Pogódź się z tym. Nie jesteś taka jak Sadzisz.
-Córciu nawet nie wiesz jak byśmy chcieli, ale uwierz mi lata w których dowiedzieliśmy sie o naszym pochodzeniu były dla nas wyjątkowo szczęśliwe.
Widać, że mieli jeszcze więcej problemów, z przyswojeniem sobie wymysłów ich własnych rodziców, skoro zajęło im to całe lata.
Albo oni łżą po prostu.
Będzie dobrze pójdziesz do szkoły znajdziesz nowe przyjaciółki będzie cudownie uwierz nam- mówiąc to matka przytulała Carmi z delikatnością jak gdyby była tak krucha jak porcelana, gdyż nie chciała pognieść swojego nowego żakietu.
-Obiecujecie, że będzie dobrze - błagalnym tonem powiewdziała dziewczyna
Powiew działa? Brzmi jak nazwa perfum. A raczej farby.
Albo wentylatora.
- No już dobra, dobra. Obiecujemy- przy tych słowach jej ojciec zrobił tak śmieszną minę, że dziewczynie wrócił chumor
Ja też mam śmieszną minę, gdy próbuję nie wybuchnąć śmiechem. O, na przykład teraz, snując domysły co to za choroba ten "chumor"
i postanowiła dowiedziec się czegos więcej o szkole i jej możliwościach po chwili rodzice opowiadali jej o szkole: - Szkoła jest umieszczona
Umieszczona przymusowo i trzymana pod kluczem.
w zamku zbudowanym z czarnej cegły jest piękny przekonasz się. Znajdują się tam cztery domy niewiem jak to wytłumaczyc ... Wiem czy oglądałaś kiedyś Harrego Pottera w szkole do której trawisz
"Trawisz" występuje zapewne jako eufemizm od "celem twojego pobytu będzie stać się czyimś posiłkiem".
będzie tak jak w Hogwardzie
HogwarD. To się powoli robi coraz mniej śmieszne.
Mnie ten Hogward mało dziwi. Znajomość rodziców, co do
tylko, że w ''Escuela de la oscuridad' '' bo tak nazywa się
"Szkoła Ciemności". Niepowtarzalna nazwa, kompletnie nie wzbudzająca podejrzeń...
szkoła do której trafisz nie będzie magi
Nie będzie Maggi?! Jak ona przełknie tamtejsze zupy?!
W szkole wytwarzają własna "Przyprawę Ciemności", która zamienia nawet sałatę w cos krwisthego. I mhrocznego.
ponieważ wszyscy są tam wampirami i nie maja takich zdolności....-
Wampiry nie potrafią czarować?! Ale jesteście pewni?
Właśnie nie są pewni. Stąd ta dodatkowa kropka.
rodzice opowiadali jej jeszcze wiele dowiedziała się także, że we wrześniu czyli za cztery dni wyjeżdża do szkoły, która jest tak daleko od jeje* i dotychczasowego domu.
*JEJE - Jakże Ewidentnie Jałowa Edukacja
Miejsce do którego teraz trafi znajduje się w Hiszpanii.
Ta informacja zupełnie nam wystarczy. Hiszpania ma przecież, bagatela, pół miliona kilometrów kwadratowych. Kompletnie niezrozumiałą rzeczą byłoby cokolwiek precyzować.
"Miejsce do którego teraz trafi" nadal kojarzy mi się z zesłaniem.
Bardzo ja to za smuciło, a jednocześnie była bardzo podenerwowana obrotem sprawy który nastąpił.
Ale co?
W końcu będzie mogła zobaczyc rodzinę tylko na święta i wakacje. Nie wiedziała, że taki był właśnie główny powód wysłania jej do tego zakładu... edukacyjnego. Cztery dni te minęły tak szybko, że niemal Carmen
Do bycia całą Carmen brakowało jej jedynie jakiejś specjalnej mocy, dlatego z ogromną niecierpliwością wyczekiwała jej ujawnienia się.
Założę się, że po ujawnieniu się tej mocy, będzie robiła salta do góry. Schodząc ze schodów i przewracając się.
miała wrażenie że o swoim pochodzeniu dowiedziała się wczoraj. Miała ona już spakowane wszystkie swoie rzeczy w tym mundurek nowej szkoły mianowicie ;czerwoną spódnice w czarne paski do połowy uda
Spódnica do połowy JEDNEGO uda. Z drugiej strony nie ma długości. Coś dziewczęta nieskromnie się tam noszą.
Ale spódnica w paski poziome czy pionowe? Jak szerokie te pasy? Jak gęsto są rozmieszczone? Dlaczego pisaneczka nie chce mi podać szczegółów, tak kluczowych dla wizerunku mhrocznych uczennic?
oraz czarny płaszcz do ziemi, którego zadaniem było malownicze rozwiewanie się i tworzenie atmosfery na korytarzach. (bluzki uczniowie mogli nośic zgodnie z gustami:aut.).
Lub mogli w ogóle nie nosić.
Ranka przed wyjazdem wstała ona wcześnie rano
Jaka Ranka?! Jaka ona?
wzięła swoie rzeczy i zeszła na dół. rodzice czekali na nia ze śniadaniem
-Częśc słońce!Gotowa do wyjazdu niedługo musimy jechac.-przywitał ją miły i ciepły uśmiech rodziców
-Czesc jestem już gotowa więc po śniadaniu możemy jechac. Właśnie musze wiedziec czym mam jechac do szkoły ?-spytała Carmi nie chowając zaciekawienia
Wszak ciężko byłoby je schować, zwłaszcza znając jego rozmiary. Za to kropka, jakże mała, nie stanowiła dlań problemu.
-Ach zupełnie zapomnieliśmy ci powiedziec prawda?
- Carmen pomachała twierdząco głową męża Petrowi
-A więc jedziecie ...
Budowanie napięcia lvl master.
Sokołem Millenium?
pociągiem-
A jednak... Avio, czy ciebie też ogarnia ta mieszanka politowania i współczucia, kiedy nasza mała, biedna pisaneczka usiłuje nieudolnie naśladować geniusz Rowling, zwalając od niej wszystko, prócz nazwy Hogwartu?
Mundurka nie zwaliła. Spódniczki by nie przeszły w kanonie.
kobieta widząc zawiedzioną twarz córki
Pisaneczka najwyraźniej nie mogła wymyślić innego środka transportu i swój smutek wyraża emocjami boChaterki.
dodała pochili do jej śniadania-Nie martw się to nie zwykły pociąg jeszcze się przekonasz, że twój układ gastryczny odegna od ciebie konieczność przybywania w zwykłych przedziałach. Całą podróż spędzisz w kiblu. Świetnie to wymyśliłam prawda? Tuż po śniadaniu z chili całął trójką wyruszali w drogę kiedy na podjeździe z którego wyjeżdzali pojawili się starzy przyjaciele.
Teraz to już chyba "zmarli przyjaciele", skoro nikt im nigdy nie powiedział, że pojawianie się na podjeździe, z którego akurat ktoś wyjeżdża, jest raczej marnym pomysłem...
Ale oni wyjeżdzali. Wyjeżdzanie jest jak jazda po klejącym się śluzie. Powolna. Starzy przyjaciele mogli przeżyć.
Gdy dziewczyna tylko ich zobaczyła wybiegła z samochodu i rzuciła się na szyje przyjaciółkom Mionie i Sarze a także przyjacielowi Blaisowi
Są dwie możliwości. Albo rzuciła się na 1, 2... 3! szyje jednocześnie, albo swoim zwyczajem pisaneczka zapomniała o dodaniu kreseczki do "ę". Chociaż nie, to by oznaczało, że mają jedną szyję. Zostańmy przy tym pierwszym.
-O boże już myślałam że nie przyjdziecie się pożegnac będzie mi was brakowac-w jej oczach pojawiły się kryształowo czyste łzy
Łzy, mam rozumieć, uformowały się w słowa, a następnie w zdania? Tfu, w bezładną zbieraninę wyrazów, wszak pisaneczka jest na bakier z interpunkcją.
-Coś ty tak łatwo nas się nie pozbędziesz. Podrzuciliśmy ci nadajnik. Nam też będzie ciebie brakowac po czym uściskali się ciepło i Carmen wróciła do samochodu.Pomachała jeszcze przyjaciołom i zakończyła pewien rozdział swoiego dotytchczsowego życia..
Avio, powstrzymajmy się przed komentarzem. To słowo ma ponad 10 liter. Pisaneczka musiała się w nim pomylić. Musiała.
Teraz czas na podsumowanie naszej pracy. Nie udało nam się odnaleźć zagubionych "ć" jak i odciętych kresek. Przecinki i kropki, także zaginęły bezpowrotnie, o przepraszam jedna dodatkowa schroniła się na końcu rozdziału. Żegnamy się z Wami wraz z: Carmen Akrobatką, Perfidnym Stopieniem Ciemności, matką dziewczyny Megan, mężem Petrowi, Narpiew, ojcem Pochwili, Sadzisz, Ranka i jeszcze paroma innymi. Zapomniałaś córce matki dziewczyny Megan i męża Petrowi. I o samej Megan, która pewnie nadal stoi w łazience.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz